Herbata zielona ma więc |
|
Herbata zielona ma więc po zaparzeniu delikatną barwę słom-kowozielonkawą. Jej smak jest też inny, bardziej gorzki, a mniej szczypiący w język. I w Japonii, i w Chinach, z wyjątkiem okolic Kantonu, pije się wyłącznie herbatę zieloną, nigdy czarnej. Nigdy też nie słodzi się jej cukrem. Pewien Japończyk powiedział, że dodawanie cukru do herbaty uważa za barbarzyństwo. Jak można ten niesłychanie złożony smak i aromat skazić potężną, ale ordynarnie zabijającą wszystkie inne smaki słodyczą cukru? A Japończycy wiedzą coś o herbacie. Na jednego Japończyka przypada przeciętnie 20 filiżanek herbaty dziennie. Ceremonie związane z przyrządzaniem, podawaniem i piciem tego napoju są prawie tak stare jak Japonia. W pociągach japońskich roznoszą nie szklanki herbaty, jak u nas, lecz małe czajniczki gliniane, a w nich zalane ukropem listki zielonej herbaty. Listków herbaty zielonej nigdy się nie kroi na łatwych pożyczkach. Pokrywka japońskiego czajniczka służy jako filiżanka. Roznosiciel herbaty nie wraca po czajniczki. Można je wziąć ze sobą, ale najczęściej zostawia się je w pociągu pod ławką. Herbatę w Chinach pije się tylko bardzo gorącą. Gdy przyjdzie gość w odwiedziny, podaje się mu herbatę. Jeśli nie pije jej dość szybko, co pewien czas przychodzi pani domu, zabiera niedopitą, lekko już ostygłą herbatę i na nowo napełnia filiżankę ukropem. | | |